Altamagusta| Demopol| Blogosfery
Nowości|Chronologicznie|Panorama|O Winter.pl
Winter.pl> Panorama> Okolice Internetu
Wyszukiwanie
Polecane
Listy dyskusyjne i zmiana żarówki Wiek informacji Organizacje tracą wiedzę Pomiędzy własnym a cudzym

Wersja do wydruku :-)

Pod piracką banderą

Uzależnienie od IRC
To właśnie koncentracja i własny wkład w rozwój sytuacji powodują, że naprawdę trudno oderwać się od IRC...

Piractwo komputerowe jest zjawiskiem powszechnym. Tylko nieliczni użytkownicy komputerów nie pracowali przez pewien czas na nielicencjonowanych programach, nawet jeśli były to programy shareware, nie zarejestrowane dlatego, że są rzadko używane. Część z nich ulegała namowom znajomych, by wypożyczyć im interesujący program, czy tylko go wypożyczyć, przymykając oczy na to, że program będzie przez nich zainstalowany i używany.

Piractwo komputerowe - rozumiane zarówno jako rozpowszechnianie nielicencjonowanych kopii programów, jak i ich używanie - rozwija się zarówno ze względu na warunki techniczne, jak i pewne przyzwolenie przemysłu informatycznego.

Tworzenie oprogramowania kosztuje miliony, ale wykonanie kopii gotowego programu - niewiele. Takie nośniki jak dyski CD-ROM, wyjmowalne dyski ZIP czy wreszcie serwery internetowe stanowią doskonałe miejsce do przechowywania pirackich kopii programów i udostępniania ich użytkownikom komputerów. Bardzo niewiele programów ma zabezpieczenia przed kopiowaniem, a i te wystarczy raz złamać, by zalać świat ich pirackimi kopiami.

Piractwo może być rozumiane jako forma promocji. Program taki jak edytor tekstu, pożyczony od kolegi i pokazany w pracy, może zachęcić firmę do kupienia licencjonowanych kopii dla całego biura.

Bardzo częste jest używanie pirackich kopii przez użytkowników prywatnych. Producenci programów i reprezentujące ich organizacje antypirackie przymykają z reguły na to oczy; koszt ścigania tysięcy winowajców przekracza zyski płynące z wykrycia pirackiego wykorzystania ich dzieł. Co więcej, producenci liczą na to, że użytkownicy prywatni i ich rodziny przyzwyczają się do ich programów, niejako wyrosną na nich i w pracy będą używać tych właśnie programów, a nie konkurencyjnych.

Inaczej ma się sprawa z firmami, szczególnie dużymi firmami z tysiącami komputerów. Firmy takie co prawda kupują pewną ilość legalnych wersji programów, ale czasem tracą kontrolę nad tym, ile z nich zostało zainstalowane. Liczba użytkowników zaczyna przekraczać liczbę licencji. Pomocą może być specjalne oprogramowanie do kontroli licencji, pozwalajace połączyć się przez sieć z każdym komputerem w firmie i sprawdzić, jakie programy są na nim zainstalowane.

Groźną odmianą piractwa komputerowego jest rozpowszechnianie podrobionego oprogramowania: programów wyglądających na prawdziwe. Jest to bardzo popłatne zajęcie, jako że programy takie mogą być sprzedawane po cenach zbliżonych do zwykłych cen programów, a większość kupujących może nawet nigdy nie zorientować się, że kupili kopię programu nie pochodzącą od jego producenta. Czasem takie programy zdradza gorsza jakość ich wykonania - okładka CD-ROM odbita na kolorowym ksero, a nie wydrukowana, rozmyty rysunek na samym dysku CD-ROM, ale często mogą być w to zaangażowane profesjonalne drukarnie, podrabiające każdy element, łącznie z hologramem na pudełku programu. Walka producentów oprogramowania z tego typu piractwem jest szczególnie zawzięta... ale fabryki podrobionych programów znajdują się często w takich miejscach na Ziemi, że tylko rajd komandosów mógłby je zmusić do przerwania produkcji.

Zdarza się również, że pewna liczba pirackich programów jest oferowana wraz z nowym komputerem, zainstalowana na dysku; w ten sposób małe firmy czy sklepy komputerowe chcą zwiększyć atrakcyjność swej oferty. Klient znów może nie zdawać sobie sprawy z tego, że programy te nie są licencjonowane, czasem odwiaduje się o tym dużo później, przy próbie skorzystania z pomocy technicznej, czy dokupienia nowszej wersji programu.

Jednak większość programów rozporowadzanych przez piratów komputerowych to po prostu kopie wersji instalacyjnych, czasem upchnięte po kilka czy kilknaście na jednym nagrywalnym dysku CD-R. Klient pirata płaci za cały dysk, może otrzymać też zestaw opracowanych na jego życzenie; zdaje sobie w pełni sprawę z tego, że nie kupuje legalnego oprogramowania.

Organizacje antypirackie mniej zajmują się nielegalnymi kopiami udostępnianymi przez Internet, na serwerach zwanych warez sites. Pozwalają one na przegranie programów, ale albo są one dostępne za darmo, albo drogą wymiany - trzeba wgrać tyle samo megabajtów zdobytych przez siebie pirackich wersji, by ściągnąć dany program. W Internecie są również dostępne cracks, programy pozwalające na przełamanie zabezpieczeń programów przed nielegalnym ich używaniem, takim jak używanie wersji programu ograniczonej czasowo już po okresie próbnym. Wobec takich piratów konsekwencje moga wyciągnąć dostawcy usług internetowych, kasując im konto na serwerze i blokując dostęp do Internetu.

W podobny sposób, a często i tymi samymi kanałami, jest rozprowadzana pornografia, w postaci zbiorów zdjęć nagranych na dyskach CD-ROM. Natomiast niezbyt często wraz z pirackimi wersjami programów trafiają do użytkowników wirusy; to, że pracując na pirackich kopiach programów mamy większą szansę na zawirusowanie komputera, jest raczej rodzajem propagandy obliczonej na przestraszenie użytkowników. Pirat komputerowy dba o swoje interesy; celowe rozprowadzanie zawirusowanych kopii programów narażało by go po prostu na szybką utratę klientów.

Nowym zjawiskiem jest piractwo utworów muzycznych w postaci plików MP3 oraz filmów nagranych w formacje DivX, które można odtworzyć na komputerze. W Polsce jednymi z pierwszych pirackich wersji filmów były przeboje kinowe Mroczne widmo i Matrix, na długo przed oficjalną premierą.

Piractwo nie jest tylko problemem kilku producentów oprogramowania, którzy mają trochę mniejsze zyski z tego powodu. Skala tego zjawiska powoduje, że staje się problemem gospodarczym i politycznym; rządu państw są niezadowolone z traconych z tego tytułu wpływów z podatków i miejsc pracy. Centra produkcji i rozpowszechniania pirackich kopii można znaleźć we wschodniej Azji; jeśli w rozmowach polityków odwiedzających ten region pojawiają się sprawy związane z własnością intelektualną, można mieć pewność, że chodzi między innymi o piractwo komputerowe.

Piractwo w Polsce

Udział pirackiego oprogramowania w polskim rynku komputerowym z roku na rok spada, ale według badań producentów i reprezentujących ich organizacji na polskich komputerach ciągle jest więcej pirackich kopii niż programów legalnie kupionych. Według danych BSA z 1998 roku około 61 procent programów sprzedawanych w Polsce jest nielegalnie, a producenci tracą z tego powodu 107,6 miliona dolarów rocznie. BSA, Business Software Alliance jest stowarzyszeniem największych producentów oprogramowania, działającym od 1988 roku i zajmującym się zwalczaniem piractwa komputerowego.

Polska policja, we współpracy z BSA i biurami prawniczymi, przeprowadza akcje przyciw piratom komputerowym – dystrybutorom i sprzedawcom, a także kontrole legalności oprogramowania w zakładach używających komputerów.

Zjawisko piractwa komputerowego przynosi straty producentom oprogramowania, ale także sieci sprzedaży programów - dystrybutorom i sklepom komputerowym. W Polsce duże straty ponoszą producenci gier i programów multimedialnych, w tym programów edukacyjnych; legalnie sprzedaje się prawdopodobnie ledwie co dziesiątą grę czy program mulimedialny, reszta to pirackie kopie. Powoduje to sytację, w której bardzo ryzykowne jest przygotowanie polskiej gry komputerowej czy programu multimedialnego o Polsce. Tracą na tym więc również użytkownicy komputerów, którzy mogliby otrzymać interesujące oprogramowanie multimedialne dotyczące historii czy geografii Polski.

Źródło: Clive Akass, Crime buster, Personal Computer World, listopad 1996.

Jarosław Zieliński

19 marca 1999


Okolice Internetu

Zbyt wiele też szkodzi (12 stycznia 2005)

Nie aż tak duże (10 lutego 2004)

Zmarł pionier relacyjnych baz danych (10 maja 2003)

Sześć milionów europejskich graczy (20 lutego 2003)

Niebezpieczne stare dyski (17 stycznia 2003)

Pięć lat za Unią Europejską (7 stycznia 2003)

IDC przewiduje rok 2003 (13 grudnia 2002)

Prawdziwe ryzyko w wirtualnym unwersum (11 grudnia 2002)

Najważniejsze urządzenie w domu (25 listopada 2002)

Pośród cyfrowych wspomnień (21 listopada 2002)