Szukają w Google i Yahoo
Blisko jedna trzecia angielskojęzycznych użytkowników Internetu na świecie wykorzystuje serwis Google do wyszukiwania informacji.
Rząd brytyjski bardzo poważnie traktuje możliwości, jakie dają nowe media. W ciągu najbliższych dwóch lat obywatele Zjednoczonego Królestwa będą mogli otrzymać SMS-em lub mailem wiadomość o zagrożeniu powodziowym lub zmienić termin wizyty u lekarza. Wszystkie służby publiczne mają być dostępne online najpóźniej do roku 2005.
Wielka Brytania już od kilku lat próbuje wykorzystać szanse, jakie dają państwu cyfrowe metody komunikowania. Jednak pierwsze próby usieciowienia urzędów przyniosły falę krytyki - przeniesienie do Internetu dotychczasowych standardów okazało się niewystarczające. Teraz brytyjski rząd chce stworzyć zupełnie nową jakość w zakresie wymiany informacji z obywatelami.
Rozpoczęto już prace nad nowym oprogramowaniem - system będzie oparty na protokole XML, a poszczególne departamenty będa pobierać potrzebne dane z centralnego komputera. Problemem, który niepokoi osoby kierujące projektem, jest autoryzacja dostępu - techniki potwierdzania tożsamości użytkowników wciąż są dalekie od ideału. Niemniej w obliczu szansy na gigantyczne zamówienia, firmy z tego sektora na pewno zrobią wszystko, by udowodnić brytyjskim urzędnikom skuteczność swoich rozwiązań.
Źródło: e-Brytania, 4D.pl, 9 sierpnia 2002.
14 listopada 2002
› Informacja może być niebezpieczna (31 marca 2008)
› Niechciane przez posłów listy elektroniczne (12 października 2004)
› Spojrzenie na Kubę przez Internet (20 marca 2003)
› Mniej Internetu przed wojną z Irakiem (13 marca 2003)
› Brytyjczycy niechętnie na strony rządowe (3 stycznia 2003)
› Propaganda terrorystów w Internecie (13 grudnia 2002)
› Strony rządowe w Web Inn (12 grudnia 2002)
› Wykorzystać Internet nie rezygnując z cenzury (4 grudnia 2002)
› Saddam Husajn nie odbiera poczty... (18 listopada 2002)
› Kiedy e-Brytania? (14 listopada 2002)