Wolność słowa w Internecie
Użytkownicy Internetu są bardzo przywiązani do swojej wolności wysyłania listów, uczestniczesnia w grupach dyskusyjnych, publikowania na stronach internetowych.
Gdybyś cudownym trafem mógł spojrzeć na świat tak, jak widzi go Hawajczyk, Japończyk czy Hutu, zdumiałbyś się, jak bardzo jest inny. Każdy bowiem odbiera rzeczywistość przez swój język. A to oznacza często całkiem różne punkty widzenia
Tłumacze muszą się czasem nieźle napracować, by pokazać nam świat takim, jakim opisał go autor w swoim rodzimym języku. Dlaczego? Bo język, którym mówimy, determinuje sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość - twierdzą lingwiści.
W dziewiętnastym wieku, w czasach imperiów kolonialnych, naukowcy zaczęli badać języki ludów niecywilizowanych. Szybko doszli do wniosku, że są one - tak jak ich kultura - prymitywne. Uważano, że ludzie, którzy noszą trzcinowe spódniczki i czczą bogów deszczu, nie są zdolni do myślenia abstrakcyjnego i logicznego rozumowania w stopniu równym mieszkańcom Starego Świata.
Nie zgadzał się z tym między innymi filozof Edward Sapir. "Nasze myślenie jest zdeterminowane przez język" - stwierdza. "Ludy mówiące innymi językami mają po prostu inną od naszej wizję świata; ani gorszą, ani lepszą".
Uzasadnieniem tej tezy zajął się Beniamin Whorf, jego uczeń. Zanim został językoznawcą, był agentem ubezpieczeniowym. Mieszkał na terenach indiańskich plemion, sprzedawał ubezpieczenia od pożaru. Zastanawiało go, że na obsługiwanych przez Indian stacjach paliw często wybuchały pożary. Doszedł do wniosku, że Indianie inaczej niż my pojmują zjawisko "pustej beczki", co sprawiało, że inaczej stosowali przepisy bezpieczeństwa. Opary benzyny, które pozostawały w beczce, nie były dla nich niczym materialnym. "Język narzuca człowiekowi pewną siatkę pojęć, która z kolei określa sposób pojmowania rzeczywistości" - stwierdził Whorf. To spostrzeżenie przeszło do historii językoznawstwa pod nazwą "hipotezy Sapira-Whorfa". Nigdy nie zostało ani udowodnione, ani obalone.
W latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku zaatakowali je zwolennicy innego językoznawcy - Noama Chomsky'ego, który uważał, że nasze zdolności językowe wynikają nie z kultury, lecz wrodzonych zdolności.
Źródło: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego języka, Olga Woźniak, Przekrój, 9 grudnia 2002.
Dziś warto znać więcej niż jeden język; zapewne już nie dwa, ale trzy... Czy jednak zadajemy sobie przy tym pytanie, w jakim języku będziemy myśleć, a przez to - postrzegać świat? Czy da się łatwo zobaczyć świat z innej perspektywy zwracając się do osoby mówiącej innym językiem?
A także - czy wpływ najbardziej rozpwoszechnionych języków, przede wszystkim angielskiego, na pozostałe, nie niszczy też wizji świata przenoszonej przez nie? Wiele języków ginie, bo nie starcza już ludzi nimi mówiących, ale jeszcze więcej zmienia się, roztapia się w silniejszych. Ten nowy, językowy i kulturowy imperializm, jest nie mniej groźny niż dominacja militarna czy ekonomiczna z ubiegłych wieków...
9 grudnia 2002
› Język angielski w Internecie (4 stycznia 2003)
› By przetrwały następne tysiąc lat (30 grudnia 2002)
› Nasz język a wizja świata (9 grudnia 2002)
› BGS staje się potęgą usług lokalizacyjnych (16 października 2002)