Altamagusta| Demopol| Blogosfery
Nowości|Chronologicznie|Panorama|O Winter.pl
Winter.pl> Panorama> Elektroniczna komunikacja
Wyszukiwanie
Polecane
Listy dyskusyjne i zmiana żarówki Wiek informacji Organizacje tracą wiedzę Pomiędzy własnym a cudzym

Wersja do wydruku :-)

Pocztą wprost do czytelnika

Uzależnienie od IRC
To właśnie koncentracja i własny wkład w rozwój sytuacji powodują, że naprawdę trudno oderwać się od IRC...

Newsletter to biuletyn, niewielka publikacja czesto przygotowana amatorsko. Historycznie to także nazwa, jaką nadawano pierwszym gazetom. Dziś odnosi się raczej do publikacji wysyłanych pocztą (w tym także elektroniczną) w tym przede wszystkim do publikacji o niewielkim nakładzie. Jednak nie zawsze; dziesiątki tysięcy odbiorców to już niemało, a tyle osiągają istniejące długo w Internecie i szeroko znane elektroniczne biuletyny.

W internetowym rozumieniu więc newsletter to publikacja wysyłana do jej odbiorców pocztą elektroniczną. Może zawierać artykuły w całości lub tylko zapowiedzi artykułów wraz z odnośnikami do stron internetowych, na których opublikowane są artykuły. Czasem też większa ilość informacji wraz z materiałem ilustracyjnym jest dołączana w postaci biblioteki spakowanych plików.

W Polsce większość newsletterów zawiera zapowiedzi artykułów, stanowiąc formę promocji dla serwisów informacyjnych lub e-zinów publikowanych w postaci stron World Wide Web.

Większość polskich newsletterów z dziedziny Internetu posiada tylko wersję tekstową, która jest nie tylko prostsza do przygotowania, ale lepiej przyjmowana przez odbiorców. Niektóre wybierają trudniejszą, ale i bardziej atrakcyjna wersję HTML, gdzie newsletter do złudzenia przypomina stronę World Wide Web, z grafiką, odnośnikami i bogatym formatowaniem tekstu.

W formie newslettera - pocztą elektroniczną do określonej grupy odbiorców - są wysyłane również biblioteki spakowanych plików, tworzące połączoną odnośnikami całość. Zwykle są to e-ziny, dla których ta forma dystrybucji może być tylko jedną z wielu, obok zamieszczania wspomnianych bibliotek plików na stronach World Wide Web, na dyskach CD-ROM czy innych nośnikach.

Istnieją zarówno bezpłatne - i tych jest większość - jak i płatne newslettery. Dla tych ostatnich ciekawą formą płatności wydaje się SMS o podwyższonej wartości: forma prosta dla odbiorców, a przy tym - wygodna dla twórców newslettera.

Do kogo właściwie można wysyłać newsletter? Jakie są strategie autorów newsletterów w zgromadzeniu pierwszych (i następnych) odbiorców? Jakie są zwyczaje w powiększaniu kręgu czytelników?

Twórcy newsletterów dobierają swych odbiorców na dwa sposoby. Pierwszym jest samodzielny wybór osoby, która ma otrzymywać taki newsletter. Tak często postepują komercyjne firmy z newsletterami o zabarwieniu handlowym, korzystając ze specjalistycznych baz danych lub z zasobu adresów e-mail dostępnych publicznie w Internecie (choćby w grupach dyskusyjnych). Drugim - ogłoszenie mozliwości otrzymywania biuletynu na swej stronie internetowej i oczekiwanie na zainteresowane osoby, które będa dokonywać odpowiednika subskrybcji. Pierwszy sposób często uzupełniany jest o drugi.

Oba sposoby mają swoje dobre i złe strony. Dość wspomnieć, że pierwszy ociera się o spam, ale pozwala zyskać szybko grono uważnych czytelników, drugi - trafia do osób, o których zapewnie autorzy serwisu nigdy by nie pomyśleli...

Co jest głównym celem newslettera? Nie ma chyba jednego takiego celu, podobnie jak nie ma jednego sposobu przygotowywania czy zbierania informacji. Można sobie wyobrazić newsletter (choć zapewne nie jest ich wiele), który nie ma za sobą żadnej strony World Wide Web. Wtedy jego głównym, a zarazem jedynym celem jest informowanie, przekaz informacji od twórców publikacji do jej odbiorców. Celem newslettera powiązanego ze stroną World Wide Web może być przede wszystkim wskazywanie na nowości na danej stronie. Taki cel mają na przykład automatycznie przygotowywane newslettery jak te w portalu Gazeta.pl, gdzie można otrzymywać zapowiedzi każdego nowego artykułu swego ulubionego autora... Jednak typowe newslettery stanowią rodzaj spisu treści z odnośnikami do stron internetowych. Ciekawym wyjątkiem jest newsletter agencji 4D.pl, skądinąd bardzo interesujący, który zawiera tylko zapowiedzi, ale bez odnośników do konkretnych tekstów. Podobnie postąpił Dziennik Internetowy PAP po zmianie wygladu swych stron.

W rzeczywistości przygotowanie newslettera nie jest takie proste; trzeba znaleźć rozwiązanie techniczne, zbudować bazę odbiorców, stworzyć zasady umieszczania informacji w newsletterze a następnie nieprzerwanie się do nich stosować. Najgorszym wyjściem jest nieregularny (a także nierówny w swej treści) newsletter.

To, jak często powinien być wysyłany newsletter, nie jest prostą decyzją dla jego twórców. Wiele zależy od tego, co było wcześniej - serwis informacyjny promowany przez newsletter czy newsletter z powstałą dla niego strona internetową. Istnieją serwisy o nieregularnej formie ukazywania się w nich tekstów, coś na podobieństwo internetowego bloga - przystosowanie ich jako podstawy wysyłania newslettera może być trudne. Dalej - jak szybko zdezaktualizuje się treść? W serwisach informacyjnych już po jednym dniu informacje mogą być nie nazbyt aktualne, a więc i mało interesujące dla odbiorców newslettera.

Te czynniki wpływają na częstotliwość niejako technicznie, ważne są także cele stawiane przed niewsletterem oraz pewne zrozumienie sytuacji odbiorcy. Jak wiele newsletterów z tej samej dziedziny odbiorca prenumeruje i czego oczekuje od kolejnego? Być może już nie prostej, dostępnej w wielu miejscach informacji, ale komentarza, porównań?

W stosunkowo wygodnej sytuacji są wielcy producenci sprzętu i oprogramowania, którzy samymi swoimi nowościami są w stanie zapełnić nie jeden, ale wiele newsletterów, dysponując niedostępnymi jeszcze dla innych źródłami. Równie dobrą sytuację mają uznane marki medialne, dysponujące zapleczem dziennikarskim, wsparciem agencji prasowych i nierzadko przedrukami z swych odpowiedników w innych krajach. Jednak nawet małe, amatorskie newslettery mogą stanowić godne urozmaicenie, stawiając na interesujący dobór informacji czy trafny komentarz. Tak więc, najważniejsza wydaje się formuła; a co do częstotliwości - najbezpieczniejsza, choć także wymagająca, to raz na tydzień, nieco spokojniejsza to raz na miesiąc (a zawsze przecież można tworzyć wydania specjalne)...

Czy newsletter zwiększa oglądalność stron internetowych, z którymi jest powiązany? Jak wiele osób go czyta poza kręgiem tych, do których jest wysyłany? Czy można zmierzyć te sprawy? Czy, jak głoszą teorie marketingowe, pozwala budować lepsze relacje z czytelnikami? To pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Jednak mimo to są dobrą formą przekazu informacji w Internecie, pożądaną zwłaszcza przez jego zaawansowanych uzytkowników, nie mających wiele czasu na poszukiwanie informacji w labiryntach sieci.

Pierwsza wersja tego tekstu wysłana została do grupy pl.listserv.dziennikarz 6 listopada 2002.

Jarosław Zieliński

6 listopada 2002


Elektroniczna komunikacja

Komunikatory Europejczyków (18 kwietnia 2006)

Informacja i postęp (18 kwietnia 2006)

Blogi a konsumenci (16 lipca 2004)

Zagrożona prywatna poczta...? (4 grudnia 2003)

Więcej elektronicznie ale i więcej na papierze (18 listopada 2003)

Listy bez kontroli (23 sierpnia 2003)

Błędy językowe i ich poprawianie (22 lipca 2003)

Poczta elektroniczna lepsza od telefonu (5 maja 2003)

Do bloga ze szczytów gór (28 kwietnia 2003)

Rozmowy na IRC (18 stycznia 2003)