Wolność słowa w Internecie
Użytkownicy Internetu są bardzo przywiązani do swojej wolności wysyłania listów, uczestniczesnia w grupach dyskusyjnych, publikowania na stronach internetowych.
Dziś już nie musimy szukać w Internecie informacji, martwić się, co się zmieniło od naszej ostatniej wizyty na szczególnie interesującym nas serwerze. Zadbają o to programy z nowych kategorii – przeglądarek off-line (off-line browsers) i dostarczania czy też rozpowszechniania wiadomości (broadcasting).
Idea pracy off-line jest prosta: łączymy się z Internetem dosłownie na chwilę, ściągamy pocztę, nowe fragmenty dyskusji, rozłączamy się i przeglądamy listy bez obawy, że nasz rachunek telefoniczny doprowadzi nas do białej gorączki. Odpowiadamy na listy, bierzemy udział w dyskusjach, łaczymy się znów i posyłamy to wszystko do sieci w kilka minut. Praca off-line jest jedną z niewielu dziedzin, w których Internet Explorer 3.0 jest lepszy od Netscape Navigator 3.0; Netscape nadrobi to zapewne w wersji 4.0.
Tryb off-line może być wkorzystany także w pracy z World-Wide Web, wszechświatową biblioteką, czytelnią i słupem ogłoszeniowym w jednym. Pomagają w tym specjalne programy. Wystarczy zaznaczyć w nich interesujące nas serwisy internetowe, określić jak często mają być sprawdzane i w jaki sposób, a program przy pierwszym połączeniu zbada ich zawartość, zmiany i nowości ściągnie na dysk lokalny, szybciej i dokładniej niż nawet najsprawniejszy internetowy guru.
Ale to tylko techniczne ułatwienie, oszczędzające czas i pieniądze, pozbawiające nas przy tym uroku romantycznej wędrówki po niezbadanych szlakach World-Wide Web, odkrywania ciekawych miejsc, przepływania jednym kliknięciem oceanów. To co naprawdę może zmienić oblicze Internetu to programy dostarczające wiadomości.
Dziś jest ich niewiele: Pointcast, AfterDark Online, Marimba i kilka mniej znanych. Nad własnymi rozwiązanami pracują Microsoft - Active Desktop i Netscape - Constellation; efekty ich prac będzie można ujrzeć jeszcze w 1997 roku. Idea krująca się za tymi rozwiązaniami jest prosta, ale wręcz rewolucyjna: to nie my mamy błądzić po sieci szukając informacji, ale sieć ma przyjść do nas, świetlić na ekranie komputera te informacje, które nas interesują, z możliwością zagłębiania się w szczegóły, z odnośnikami do miejsc w Internecie powiązanych z daną informacją.
Jest to idea łącząca w sobie najlepsze cechy istniejących już środków przekazu: gazety: opiera się na tekście, ograniczonym do krótkich informacji, podobnie jak w gazecie ważną rolę odgrywa tytuł i pierwsze linijki wiadomości; radia: prezentuje krótkie informacje, które można dodawać dosłownie co kilka minut, jest więc nawet bardziej aktualna niż radio; telewizji: pokazuje zdjęcia, wykresy, tekst, tabele z danymi, jak w telewizyjnych wiadomościach; podobnie jak w telewizji kablowej możemy szybko przełączać się pomiędzy wieloma kanałami; Internetu: mamy tu wybór, z jakich źródeł chcemy korzystać, donośniki prowadzą głębiej w sieć, podobnie jak bannery reklamowe; korzysta z Internetu jako środka przekazu, a programy do dostarczania wiadomości są po internetowemu dostępne w sieci, darmowe lub bardzo tanie.
Sama teoria wygląda wspaniale, ale jak z praktyką? Niestety, są to jeszcze czasy pionierskie. Kanałów informacyjnych dostępnych w taki sposób jest niezbyt wiele. Oprogramowanie do dostarczania wiadomości pracuje z reguły tylko pod Microsoft Windows 95. Mamy do dyspozycji kilka niezgodnych ze sobą systemów, z których każdy ma dobre i złe strony.
Najbardziej dotkliwa jest jednak niewielka liczba informacji i zupełny brak informacji spoza Stanów. Żródeł będzie pewnie w 1997 roku przybywać, ale czy także europejskich, polskich? Na razie mamy w Polsce niewiele serwisów informacyjnych z prawdziwego zdarzenia w starej dobrej World-Wide Web, co dopiero mówić o Pointcast czy Marimbie?
Programy dostarczania wiadomości i samo dostarczanie to jednak ciekawa dziedzina, warta zainteresowania, przyjrzenia się blizej. Dla redakcji może być to ciekawe źródło informacji, obok depesz Reutera, dla użytkowników Internetu – może coś zamiast porannej gazety?
30 stycznia 1997
› BackWeb Infocenter (31 października 1998)
› Agenci w Internecie (27 października 1997)
› Kanały w Internet Explorer (12 sierpnia 1997)
› Programy technologii push (6 czerwca 1997)
› PointCast Connections (3 czerwca 1997)
› Technologia push we Fruit of the Loom (21 maja 1997)
› Kanały informacyjne mają przyszłość! (21 maja 1997)
› PointCast i ruch w sieci (11 kwietnia 1997)
› Format CDF i kanały informacyjne (17 marca 1997)
› Gazeta na przenośnym komputerze (3 marca 1997)